Liga Amatorskich Klubów Piłkarskich

"Wokół LAKP" (559)



Niczego nie brakowało w 10. kolejce HLAKP. Mieliśmy i sporo niespodzianek, i kapitalne mecze, i dreszczowce, i dramatyczne pogonie, i wspaniałe gole. Ba, wpadł nawet gol zdobyty równo z końcową syreną. I znamy już praktycznie na 100% mistrza ligi. Komplikuje się jednak walka o podium w Ekstralidze. W niższych ligach praktycznie bez rozstrzygnięć, zatem wszystko co najciekawsze dopiero przed nami.

Ekstraliga: Widok – Moore 2:1 (0:1)
Walczący o medal HLAKP Moore pokpił sprawę. Drużyna Marcina Urbana prowadziła z Widokiem 1:0 po uderzeniu Rafała Stępnia i wydawało się, że faworyt ma mecz pod kontrolą. Długimi momentami Widok nie wychodził z własnej połowy. Trzeci kolejny mecz na zero z tyłu Mateusza Dudka wisiał w powietrzu. Ale w 22 min ładnie zza pola karnego uderzył Łukasz Knosala i zrobiło się 1:1. Moore jeszcze nie otrząsnęło się po tym ciosie, a na głowę tej drużyny spadł kolejny obuch. Tym razem po strzale Łukasza Maja pustą bramkę asekurował Konrad Zieliński i wydawało się, że spokojnie zatrzyma futbolówkę. Tymczasem niespodziewanie piłka zaplątała mu się między nogami i wpadła do bramki. Mimo desperackich prób odmiany losu, Moore nie zdołało zdobyć choćby gola na wagę remisu. Widok wciąż nie odpuszcza w walce o bezpośrednie utrzymanie.

III liga: Malagenia – PKS BIGOS 1:0 (0:0)
Tydzień temu opisywaliśmy znakomity występ PKS BIGOS i zwycięstwo z Malagenią 3:0 na wagę awansu do grupy mistrzowskiej. Na start rywalizacji w fazie finałowej sezonu Malagenia zrewanżowała się drużynie Tomasza Moszczyckiego. Jak do tego doszło? Przede wszystkim znakomity strzał wyszedł Michałowi Kazirodkowi, który niespecjalnie chciał w ogóle włączać się do ataku przy rzucie rożnym. W końcu dostał piłkę od Daniela Wójcikowskiego, zamknął oczy, huknął i otworzył wynik meczu. Meczu, który od początku toczył się pod dyktando rywali. „Kapuściani” przez cały mecz nie potrafili jednak wykorzystać swoich okazji, a duża w tym zasługa bramkarza z łapanki, jakim był w Malagenii Cezary Grum. W tym spotkaniu debiut w nowych barwach miał zaliczyć Jakub Baran, ale wobec jego nieobecności „Kemposh” sięgnął po tymczasowe rozwiązanie, a czasem prowizorka okazuje się najlepszą drogą. Grum bronił świetnie i bardzo szczęśliwie, dzięki czemu BIGOS bił głową w mur.

I liga: Bosko – Wściekłe Psy 1:4 (0:1)
W pierwszej rundzie Bosko wysoko pokonało Wściekłe Psy. Ekipa Adama Bratkowskiego znakomicie wykorzystała okazję do rewanżu. W sobotnie popołudnie „Wściekli” byli dużo lepsi i konkretniejsi od Bosko. Do zwycięstwa poprowadził ich Patryk Błaszczuk, autor trzech bramek i asysty. Bosko popełniało sporo błędów, sprokurowało rzut karny dla rywali, a do tego w 21 min za dwie żółte kartki z boiska wyleciał Kacper Wanielista. Gdy przy stanie 1:2 traci się jednego z liderów drużyny, doprawdy trudno liczyć na sukces.

Ekstraliga: Politechnika Lubelska – Nexbet 4:5 (1:3)
Drugiej kolejnej porażki doznała Politechnika Lubelska. Nikt nie powinien lekceważyć Nexbetu. Gdyby nie kiepski początek sezonu, drużyna ta pewnie biłaby się o medale. Póki co kwestię medalu może przegrać jeszcze „Polibuda”. Tym razem królem polowania w Nexbecie okazał się Konrad Wójcik – autor hat-tricka i asysty. Do przerwy Nexbet prowadził 3:1. Kilka minut po zmianie stron zrobiło się już 4:1. Dwa gole podopiecznych Andrzeja Kurysa spowodowały powrót do emocji. W odpowiedzi Konrad Wójcik trafił po raz trzeci i było 5:3. Politechnika postawiła wszystko na jedną kartę, wycofując bramkarza. Po niezłej dwójkowej akcji Dawida Pikula z Rafałem Rzędzickim ten pierwszy zdobył kolejnego gola kontaktowego w tym meczu. Ale niczego więcej Politechnika już nie ugrała.

I liga: RKS Perła – Posesja 2:3 (0:1)
Kolejne emocjonujące spotkanie zafundowali nam gracze Perły i Posesji. Outsider I ligi prowadził 2:0. Wynik otworzył dość niepozornym strzałem Michał Bartkowicz. Po przerwie szczęście uśmiechnęło się do Posesji gdy samobójczą bramkę zaliczył Krzysztof Flis. Jednak „Piwosze” to zespół z charakterem. W 22 i 23 min drużyna dowodzona przez Daniela Hulicza zdobyła dwa gole. Najpierw Paweł Nurzyński, potem Krzysztof Poleszak. Zrobiło się 2:2. Kto nie wygrywa 3:0, ten przegrywa 2:3. To stara zasada, znana z siatkówki. W piłce nożnej niekoniecznie musi mieć zastosowanie. Posesja w ostatniej minucie zadała cios kończący. Marcin Miściur zapewnił swojej drużynie arcyważny komplet punktów.

Ekstraliga: Nexbet – Tifosi 4:5 (1:3)
Drugi mecz Nexbetu w sobotę nie był tak udany. Wprawdzie do zapunktowania nie zabrakło wiele, ale szczególnie przespany początek spotkania zaważył na porażce. Po ośmiu minutach Tifosi prowadziło 3:0. Wynik otworzył strzałem z rzutu karnego Sebastian Orzędowski. Poprawił dubletem Andrzej Gutek. Wtedy jednak sprawy w swoje ręce postanowił wziąć Jarosław Wójcik. Przed przerwą dał sygnał, że ten mecz się jeszcze nie skończył. Po paru minutach drugiej odsłony było już 3:3, a najlepszy gracz Nexbetu notował hat-trick. Jarek Wójcik tak się rozstrzelał, że w 18 min skierował piłkę także do swojej bramki, pechowo przecinając zagraną przez Pawła Michalskiego futbolówkę. Sprawy zaczęły nabierać błyskawicznego obrotu. W 19 min Hubert Poleszak mocnym uderzeniem wyrównał. Jeszcze w tej samej minucie Mariusz Adamczyk po rozegranym rzucie rożnym z ostrego kąta zaskoczył Wojciecha Podlaskiego i, jak się później okazało, wygrał ten mecz dla Tifosi.

Ekstraliga: Bombardino 716 – Poker Team  2:8 (0:4)
To był typowy mecz do pierwszej bramki, która rozwiązała worek. Poker Team kruszył mur beniaminka Ekstraligi przez 7 minut, ale gdy już skruszył, nie było wątpliwości, że na kolejną sensację w tej kolejce nie ma co liczyć. Już do przerwy Poker Team prowadził 4:0, a po zmianie stron dołożył kolejne cztery gole. Bombardino odpowiedziało dwoma nabojami. Inna sprawa, że gdyby wielokrotni mistrzowie LAKP zachowali większą skuteczność i wyższy poziom koncentracji, wówczas na pewno skończyłoby się dwucyfrówką i to nie z dolnej półki. Cztery gole zdobył Erwin Sobiech, hat-tricka upolował Grzegorz Góral.

III liga: KP Wicher – Wataha 1:3 (0:0)
Wataha swój pierwszy i jedyny mecz w tym sezonie wygrała na inaugurację sezonu – 10 listopada. Potem team Macieja Jabłońskiego wyłącznie przegrywał. W ostatnią sobotę, znów na inaugurację, ale tym razem gry w grupie spadkowej, Wataha wreszcie przerwała czarną serię. Dublet Kamila Al-Swaitiego pozwolił „Wilkom” pokonać Wicher 2:1. Najwięcej emocji mieliśmy w samej końcówce, bowiem Mikołaj Poniatowski wyrównał na 1:1 w 24 min, ale ostatnio słowo należało do tego, który w 14 min strzelił pierwszą bramkę. Ten wynik to sygnał, że Wataha nie ma zamiaru łatwo oddać statusu trzecioligowca.

Ekstraliga: PHU Pad-Bud – Dywany Łuszczów 3:8 (0:3)
Parafrazując klasykę, Pad-Bud jeszcze płynie, ale kra nad nim zaczyna zamarzać. W sobotę drużyna Piotra Bielaka nie dała rady Dywanom Łuszczów. Zespół ze Świdnika grał konsekwentnie w obronie i w odpowiednich momentach wykorzystywał nadarzające się okazje. Do przerwy Dywany prowadziły 3:0, a w 15 min było już 5:0. Wprawdzie outsider przebudził się i w krótkim okresie zdobył trzy kolejne gole, ale nie udało się pójść za ciosem. Czasu było coraz mniej, więc rosła presja. Dywany od stanu 5:3 wyszły na 8:3 i zamknęły to spotkanie. Z hat-trickiem do domu wrócił Jakub Bomba, bezdyskusyjnie najlepszy zawodnik meczu.

Ekstraliga: Adampol Team – UMWL Szkoltex 2:1 (0:0)
Wszystko co najciekawsze w tym meczu, czyli gole, wydarzyło się na przestrzeni dwóch minut. W 17 min pierwszą bramkę, na raty, zdobył Paweł Szyjduk. Minutę później podwyższył na 2:0 po świetnym, przytomnym podaniu Marcina Bijasa. Po chwili armatą z dystansu popisał się Wiktor Bogusz, zdobywając bramkę kontaktową. I? I to wszystko. Trzeba jednak dodać, że Bogusz swoją obecność na boisku zawdzięczał pobłażliwości sędziów, bowiem w pierwszej połowie śmiało mógł on obejrzeć czerwoną kartkę.

II liga: SAABiX – Sparta 3:1 (1:0)
SAABiX rozpoczął walkę o awans do I ligi od bardzo ważnego zwycięstwa. Drużyna Pawła Tobiasza pokonała Spartę, która w ostatnich tygodniach wyraźnie się rozkręcała. Do przerwy było 1:1. Na bramkę Mateusza Gawryszczaka odpowiedział golem Kamil Fitas. W drugiej części gry Sparta nadużywała fauli i zapłaciła za to. Wprawdzie po czerwonej kartce (za dwie żółte) Pawła Godzwona udało się jeszcze wytrzymać dwie minuty gry w osłabieniu, ale końcówka bezapelacyjnie należała do SAABiX-u. W 21 min zespół ten egzekwował przedłużony rzut karny – okazji nie wykorzystał Kamil Kłyś. Nie poszło ze stałego fragmentu gry, ale udało się z gry – Gawryszczak zdobył gola na 2:1 w 22 min. Minutę później na 3:1 poprawił Łukasz Samareczenko. W ostatniej minucie pojawiła się szansa na 4:1, ale kolejny przedłużony rzut karny został zmarnowany. Tym razem szansę wykonywania tego stałego fragmentu gry otrzymał Damian Siczek, ale jego kolega po fachu, Bartłomiej Kiszka, okazał się lepszy. Marne to jednak pocieszenie dla Spartan.

Ekstraliga: AZS UMCS – Git Team 1:9 (0:1)
To nie była dobra sobota dla drużyn walczących o podium. AZS UMCS zebrał tylko pięciu graczy na spotkanie z Git Teamem, a w dodatku jeden z nich przybył tylko po to, by uniknąć porażki walkowerem. Kontuzjowany Mateusz Łaska zszedł z parkietu praktycznie w 1 sek, pozostawiając swoich kolegów w czwórkę. Jak na przewagę liczebną rywali, „Akademicy” długo trzymali się nieźle, przegrywając tylko 0:1. Wiadomo było jednak, że brak sił musi zacząć dawać znać o sobie i wysyp bramek dla „Gitowów” jest tylko kwestią czasu. Skończyło się na „laniu” 9:1. Po hat-tricku ustrzelili PawłowiePowęzka i Osoba. Bez większych emocji.

II liga: Zdzichtex Areszt Śledczy – MW Lublin 3:0 walkower
Drużyna MW Lublin poddała mecz z Aresztem Śledczym walkowerem. Areszt mimo słabej gry i dużych problemów kadrowych w tym sezonie, wciąż ma bardzo realne szanse na utrzymanie.

III liga: CH Olimp – Plaga Szczurów 2:2 (0:1)
Historia lubi się powtarzać. Drugi tydzień z rzędu Olimp na sekundy przed końcem stracił prowadzenie i zremisował z Plagą Szczurów. Tym razem jednak punkt Plagi był dużo bardziej zasłużony. Drużyna Roberta Sadurskiego prowadziła do przerwy 1:0 i była zespołem lepszym. Wystarczyły dwa momenty nieuwagi, ciut słabsza postawa Łukasza Sobczaka w bramce i zrobiło się 2:1 dla Olimpu. Kamil Siczek i Michał Romanowski odwrócili losy mecz i teraz Olimp mógł robić to, co jest bardzo wygodne – bronić korzystnego rezultatu. Ale obronić się nie udało. Zegar wskazywał 23:51 gdy Tomasz Olek zdołał skierować piłkę do bramki strzeżonej przez Michała Giletycza. Gracze Plagi eksplodowali ze szczęścia.

I liga: Undefined Team – KS Ruta 3:2 (0:1)
W niektórych spotkaniach tej kolejki zawodnicy uraczyli nas dreszczowcami. Oto jeden z nich. KS Ruta, która tydzień temu, dość niespodziewanie, pokonała Bosko, tym razem prowadziła w 13 min z Undefined już 2:0. Wynik otworzył Igor Skowronek, a potem z pomocą przyszedł Tomasz Iwaniak, pakując piłkę do własnej bramki. Jednak gra się do końca, a KS Ruta znowu w starciu z Undefined o tym zapomniała. W 18 min straty zniwelował Karol Nalepa. Wyrównanie przyszło w 22 min po strzale Konrada Pupca. Na sekundę przed końcem „Nieokreśleni” wykonywali rzut rożny. Piłka trafiła na nogę Nalepy, który oddał strzał z woleja dosłownie na ułamek sekundy przed końcową syreną. Dobrze słychać to będzie na nagraniu, które już wkrótce będzie do obejrzenia w magazynie 4 sekundy. Strzał Nalepy był na tyle dobry, że piłka ugrzęzła w siatce, ku wielkiej radości zespołu Tomasza Flisa.

IV liga: KS Świeżaki – OBI Zwycięska 0:2 (0:1)
Rozpoczęła się walka o awans do III ligi. Na „dzień dobry” OBI Zwycięska pokonała Świeżaki. W takiej rozgrywce dobrze mieć po swojej stronie zawodników, którzy potrafią zrobić różnicę. Kimś takim w ekipie reprezentującej market budowlany jest Adam Abratkiewicz. Były gracz Dziesiątej pokusił się w tym meczu o dublet. Dzięki temu wynikowi OBI zrównało się punktami ze Świeżakami, a obu tym drużynom pozostały jeszcze mecze z liderującą o punkt Starówką.

III liga: Billennium – TRANS-AUDYT.pl 3:4 (1:2)
Ważne zwycięstwo w kontekście gry o utrzymanie odniósł TRANS-AUDYT.pl. W 7 min na 1:0 trafił Michał Stypułkowski. Już minutę późnie Billennium egzekwowało przedłużony rzut karny. Strzał Dawida Kurkiewicza został obroniony, ale ze skuteczną dobitką pośpieszył Rafał Pulik. W 11 min „Transportowcy” wrócili na prowadzenie po strzale Grzegorza Wołyńczuka. W 17 min było już 3:1. Tym razem swojego gola upolował Przemysław Pitura. „Informatycy” nie złożyli broni. Kurkiewicz w 18 min zdobył bramkę kontaktową. Napór na bramkę Artura Gułkowskiego trwał. W 24 min Kurkiewicz wykorzystał przedłużony rzut karny i mieliśmy remis. Jednak nerwowa, emocjonująca końcówka padła łupem Transaudytu. Najpierw Billennium straciło piłkę po błędzie 4 sekund przy aucie, a po chwili pięknym strzałem na wagę wygranej popisał się Maciej Kliński.

I liga: Szwejk – Krupniki07 0:0
Niewiele ciekawego wydarzyło się w meczu Szwejka z Krupnikami. Jedni i drudzy chyba za bardzo nie chcieli przegrać, niż próbowali wygrać. Bramkarze spisywali się bez zarzutu. Najwięcej zagrożenia było ze strony Adriana Prażmo, ale lider ekipy Krupników nie zdołał ani razu wpisać się na listę strzelców. Bezbarwny początek rywalizacji o awans w wykonaniu obu tych zespołów.

II liga: Hüttenes-Albertus – GOL-asy 3:1 (0:0)
Mimo bezbramkowej pierwszej połowy, faworyzowany Hüttenes zdołał po przerwie zagrać lepiej i skutecznie, inkasując bardzo ważne trzy punkty. Wynik po fantastycznej solowej akcji, ośmieszając rywali, otworzył Damian Stojak. Potem dwie bramki Daniela Misztala przedzieliło kontaktowe trafienie Michała Dobosza. Wygrał zespół lepszy. GOL-asom do końca sezonu zostaje gra o pietruszkę.

II liga: Zjednoczeni – Zdzichtex Areszt Śledczy 9:1 (7:0)
Areszt Śledczy szczęśliwie zainkasował walkowerem trzy oczka w sobotę, ale w niedzielę nie było już nadziei na sukces. Zjednoczeni wręcz zmiażdżyli rywala, a najlepszym dowodem na to, jak wyglądał ten mecz, jest wynik pierwszej połowy – aż 7:0! Koniec końców ekipa Mariusza Kaźmierskiego wygrała 9:1. Królem polowania został Radosław Dados, zdobywca aż pięciu bramek. Areszt bramkę honorową zdobył przy stanie 0:9, a jej autorem był Marcin Tukiendorf.

IV liga: KS Choiny – Midas Odczynniki 0:4 (0:2)
W lepszej formie są ostatnio gracze ekipy Midas Odczynniki. W niedzielę ograli KS Choiny, drużynę, z którą w fazie zasadniczej dwukrotnie wysoko przegrywali (za każdym razem różnicą czterech trafień). Tym razem role się odwróciły. Zaliczający gorszy okres zespół z Choin przegrał 0:4. Dwie bramki dla zwycięskiej ekipy zdobył Konrad Lis, jedną Michał Zawrotniak, a listę strzelców uzupełnia nazwisko bramkarza Choin, Macieja Słabczyńskiego, który w 12 min wbił sobie „samobója” na 0:2. Drugie z rzędu czyste konto w bramce swojej drużyny zaliczył kierownik Midasa, Wojciech Kowalski!

II liga: Robimy Marketing – Zjednoczeni 3:3 (1:1)
Zjednoczeni objęli prowadzenie w 3 min po bramce Michała Zlota. Potem jednak do głosu doszli rywale. Grający jako bramkarz Norbert Piotrowski nie bał się podchodzić do ofensywy. W 7 min uderzył płasko z dystansu i zaskoczył Michała Sochana. Zaraz po przerwie team Kamila Balcerka zadał dwa kolejne ciosy. Najpierw sam Balcerek, a chwilę później Jakub Drzewiecki. Teraz to Zjednoczeni musieli się otworzyć i poszukać odrobienia strat. I udało się! W 22 min ponownie Piotrowskiego pokonał Michał Zlot, ale bohaterem Zjednoczonych w tym dniu został Radosław Dados. Jego gol na 3:3 w 24 min był też jego bramką nr 6 w tym dniu!

Ekstraliga: Tifosi – ZiP Kalina 2:1 (0:1)
Od pierwszych minut grająca w mocno osłabionym składzie Kalina wyłącznie się broniła. A najbardziej bronił Michał Gdulewicz, który sporą liczbą udanych interwencji utrzymywał swój zespół przy życiu. Do tego w 9 min szczęście uśmiechnęło się do dwukrotnych mistrzów OLS. Bramka Patryka Drozda dała im prowadzenie. Tifosi nie miało jednak zamiaru dawać za wygraną. Już na początku drugiej odsłony sprytnym uderzeniem miejsce między krótkim słupkiem a Gdulewiczem znalazł Mariusz Adamczyk. Zrobiło się 1:1. Złotego gola dla Tifosi w 23 min zdobył Kamil Dudek. Uprzedził on obrońców ZiP i nabiegł na piłkę zagraną z autu na krótki słupek. Świetna gra Gdulewicza i ambitna postawa całej drużyny Kaliny to było za mało, by zapunktować. Tifosi z kompletem punktów w dwóch weekendowych meczach.

II liga: Ułani – Robimy Marketing 4:4 (3:0)
W meczu ze Zjednocznymi ekipa Robimy Marketing roztrwoniła dwubramkowy zapasy. Natomiast w meczu kończącym 10. kolejkę „Marketingowcy” odrobili aż trzybramkową stratę. Już do przerwy było 3:0 dla Ułanów. Potem w 19 min Dawid Szatkowski skompletował hat-trick i na 5 minut przed końcem spotkania było 4:1. Jednak warto grać do końca. Szczególnie gdy rywal musi radzić sobie bez zmienników i dopada go zmęczenie, a tak było  w tym wypadku. Kamil Miklaszewski w 21 min trafił na 2:4. Minutę później Rafał Szyszka na 3:4, a po chwili Mariusz Śledź na 4:4! Szyszka krzyczał do swoich kolegów, by nie zatrzymywali się i szukali zwycięskiej bramki. W szalonej końcówce akcja przenosiła się spod jednej bramki, pod drugą i gola za trzy punkty zdobyć mogli jedni i drudzy. Ale zamiast jednego zabitego, mamy dwóch rannych.

Serwis korzysta z plikow cookies w celu realizacji uslug zgodnie z polityka prywatnosci. Mozesz okreslic warunki przechowywania lub dostepu do cookies w Twojej przegladarce lub konfiguracji uslugi.